Możdżanowo Historia
Nasza wieś powstała w XIV w. pod nazwą Mützenow, jako osada klasztorna, należąca do zakonu Sióstr Norbertanek z Belbuk czyli z Białoboków (dziś część miasta Trzebiatów w zachodniopomorskiem). Zakon otrzymał ów majątek od księcia pomorskiego Świętopełka II i najpierw zbudował klasztor i kościół Św. Mikołaja w Słupsku (dziś mieści się w nim biblioteka miejska). W owym czasie zakony, takie jak Cystersi, Joannici, Kartuzi, Benedyktyni czy Norbertanie, oprócz wiary katolickiej nieśli na Pomorze kaganek oświaty - krzewili naukę, rzemiosło i agrokulturę. Wówczas też wraz z zakonnikami pojawiły się tu pierwsze winnice, którym sprzyjał ciepły klimat. Pierwotnie wino służyło zakonnikom do celów liturgicznych, ale z czasem stało się w średniowieczu ulubionym, obok piwa, napojem. Co ciekawe, Norbertanie wywodzili się z Francji (Burgundia), ale na Pomorze przybyli z fryzyjskiego Mariengaarde (Holandia) oraz ze szwedzkiego Lund i byli zazwyczaj niemieckojęzyczni. Tym samym wpisali się w wielki projekt germanizacji słowiańskiego jeszcze wówczas Pomorza.

O Możdżanowie po raz pierwszy wspomnieli kronikarze w 1356 r. Wtedy bowiem zbudowano kościół katolicki, który pierwotnie był kaplicą chrzcielną Św. Jodocusa. Zachowała się nawet kamienna chrzcielnica, która dziś pełni rolę kropielnicy. Z tego okresu pochodzi wieża zabytkowej świątyni, zaś pozostałą część budowli kilkukrotnie rozbudowywano. Jak donoszą kroniki, 21 czerwca 1374 r., murowaną już wówczas świątynię, wraz z kościołem w Duninowie, poświęcił biskup kamieński Philipp von Rehberg. Tak zaczęła się piękna historia wsi i naszego siedliska, które również powstało w XIV w. jako kościelne gospodarstwo pomocnicze – jedno z dwóch sąsiadujących bezpośrednio z kościołem. To właśnie tu trzymano klasztorne konie i wozy, które jeździły z aprowizacją do centrum zakonu w Słupsku. Zatem kamienne podwaliny naszego budynku mają już ponad 650 lat. Do sióstr Norbertanek należały także sąsiednie wsie, m.in. Zaleskie i Starkowo. Z czasem zakonnice pozyskały ogromne dobra, w tym prężne i bogate wsie: Kobylnicę, Objazdę czy Ryczewo (dziś część Słupska), a także prawo do połowu ryb w jeziorach i morzu. W średniowieczu wszystko to czyniło Norbertanów, obok Cystersów, najbogatszym zakonem na całym środkowym (tzw. słupsko-sławieńskim) Pomorzu.
Możdżanowo, które nosi dziś spolonizowaną nazwę (od moszcz/moczny czyli podmokły), było od początku wsią niemiecką, podobnie jak pobliskie Swołowo. Do obu przybyli osadnicy z Saksonii, ale z czasem napłynęła także rdzenna pomorska ludność, na co wskazują liczne kaszubskie nazwiska ówczesnych mieszkańców. Już w XVI w. we wsi był wójt, dwudziestu rolników i ponad 60 budynków. Wówczas postępowała reformacja i kościoły przejmowali protestanci. Po sekularyzacji (likwidacji) katolickiego zakonu w 1534 r. wieś przeszła w posiadanie książąt Pomorskich - Gryfitów, którzy kilka wieków władali tą krainą ze Szczecina, Słupska i Darłowa, tworząc nawet przez 110 lat samodzielne Księstwo Słupskie. Warto wiedzieć, że ziemia ta wydała wielu wspaniałych władców i władczyń. Eryk Pomorski, który spoczywa w kościele w Darłowie, był w XIV w. królem Szwecji, Danii i Norwegii – i przez wiele lat skutecznie rządził Skandynawią. Wielkimi władcami i reformatorami byli także Bogusław X i Bogusław XIV (ostatni władca - Gryfita zmarły bezpotomnie w 1637 r.). Wnuczka króla Kazimierza Wielkiego, Księżna Elżbieta Pomorska ze Słupska, została cesarzową – żoną Cesarza Karola IV Luksemburczyka (tego, który wybudował uniwersytet i most Karola w Pradze). W tamtym czasie na Pomorzu mówiono dwoma językami – niemieckim i pomorskim (kaszubskim?). Powiaty słupski i sławieński to niegdyś rdzenne Kaszuby, o czym dziś niewielu mieszkańców regionu pamięta.

W czasach nowożytnych nasze Możdżanowo było już zamożną i pięknie zabudowaną wsią. Mimo, że największe gospodarstwa rolne nie przekraczały powierzchnią 100 ha, były niezwykle dochodowe – czterokrotnie bardziej niż średnia powiatu słupskiego w okresie międzywojennym. Zatem gospodarze byli tu bardzo pracowici i zaradni. Przed 1945 r. we wsi była dwuklasowa szkoła podstawowa, tartak, dwa młyny wiatrowe, karczma, dwa sklepy spożywcze, przedstawicielstwo banku (Sparkasse), mleczarnia spółdzielcza, warsztat kołodziejski (wozownia), dwie kuźnie, Witwenhaus, czyli dom opieki dla wdów, spółdzielnia rolnicza, firma budowlana, a nawet dentysta. Od 1780 r. działała tu także znacząca kopalnia bursztynu, która zatrudniała nawet do 100 górników. Jednak po zalaniu wyrobisk przez wody gruntowe żydowski inwestor, niejaki Joseph Liepmann ze Słupska, zaprzestał wydobycia (podobno zebrał 5 ton bursztynu). Obecnie trwają prace geologiczne, które mają doprowadzić do ponownego uruchomienia kopalni, bowiem tutejsze pokłady bursztynu w samej tylko wsi mogą przekraczać 20 ton i uchodzą za największe w północnej Polsce.
W Możdżanowie, czyli wsi kościelnej, nie było majątku rycerskiego, a co za tym idzie – dużego gospodarstwa z dworem – jak w większości pomorskich siedlisk. Dzięki temu nie powstał tu w czasach komunistycznych PGR, a miejscowość zachowała swój pierwotny rolniczy charakter i historyczną pomorską architekturę.
Nazwa Mützenow pochodzi od germańskiego słowa Mütze, które oznacza czepiec, czapkę, więc być może było to nawiązanie do kornetu, czyli nakrycia głowy zakonnic Norbertanek, które założyły wieś. Zapewne charakterystyczne mutze (myce), czyli czapki, nosili także koloniści, którzy przybyli tu z Saksonii i Brandenburgii i być może z tego powodu utarła się taka właśnie nazwa miejscowości… A może po prostu Niemcy zmienili niegdyś słowiańską nazwę Micenowo/Mszczonowo na bardziej niemiecko brzmiącą?
Dzisiejsze Możdżanowo jest senną, ale nadal niezwykle atrakcyjną miejscowością z ogromnym potencjałem turystycznym. Wprawdzie zniknęły ostatnie hodowle krów, ale mamy za to możdżanowskie stado danieli (u sołtysa) oraz koniki polskie, a także – w sąsiednim Swołowie - krowy i konie oraz hodowlę owiec (zagroda muzeum). Wart zwiedzenia jest nasz świetnie zachowany kościół (obecnie filia parafii w Duninowie), który może się pochwalić unikatowymi witrażami z 1617 r. z herbami okolicznych rodów oraz ciekawym wyposażeniem wnętrz. Najcenniejszy zabytek, dębową rzeźbę Matki Boskiej z dzieciątkiem, Niemcy wywieźli tuż przed końcem wojny do Greifswaldu (jest w tamtejszym Muzeum Pomorskim). Rzeźba ta powstała w 1290 r. na Pomorzu i była najpewniej darem zakonu Norbertanek dla tutejszego kościoła.

Tysiące gości przyciąga co roku pobliskie Swołowo, które jest „żywym skansenem” i tak zwaną stolicą Krainy w Kratę , czyli regionu słynącego z pomorskiej szachulcowej zabudowy. We wsi zachowało się aż 110 budynków ryglowych, w tym liczne, a rzadkie w Polsce piętrowe domy z szachulca. W Swołowie ma swą filię słupskie Muzeum Pomorza Środkowego, które odrestaurowało kilka zabytkowych zagród. W okolicy zachowały się wspaniałe średniowieczne zabytki: gotyckie kościoły, pałace i zamki, m.in. w Słupsku, Darłowie czy nieco dalej – unikatowa krzyżacka warownia w Bytowie. Odrestaurowane starówki - ustecka i darłowska - przyciągają tłumy gości z kraju i zagranicy. Odległość do morza od naszej winiarni wynosi w prostej linii zaledwie 7 km, a do Ustki 10 km (nowa ścieżka rowerowa). Innym znanym kurortem jest sąsiedni Jarosławiec, gdzie – podobnie jak w Ustce i Darłowie – można podziwiać zabytkową latarnię morską. Blisko stąd jest też do słynnego skansenu wsi kaszubskiej (słowińskiej) w Klukach, gdzie konie chodzą w klumpach (butach), oraz do unikatowych ruchomych wydm w Słowińskim Parku Narodowym (Rowy-Łeba). Piękne krajobrazy i nieskażona natura są siedliskiem niezwykłych gatunków flory i fauny. Żyją u nas m.in. foki szare, orły bieliki, żurawie, bociany, wiele gatunków mew, kaczek i gęsi, a także żółwie błotne, dziki, sarny, jelenie, łosie oraz wilki i rysie, a rzeki pełne są łososi, troci i pstrągów. Obok Możdżanowa jest też kilka jezior, gdzie można wędkować, np. jez. Marszewo koło sąsiedniego Postomina, z plażą, strzeżonym kąpieliskiem i placem zabaw. W Wodnicy koło Ustki jest winnica Veneda, a w Głobinie koło Słupska winnica Anna de Croy. W obu można degustować i kupić lokalne wino (na nasze trzeba jeszcze trochę poczekać). W Dolinie Charlotty koło Słupska warto odwiedzić ogród zoologiczny, a w Słupsku muzeum i unikatową kolekcję prac Witkacego (spichlerz) oraz najstarszą mapę Pomorza Eilharda Lubinusa z 1618 r. (zamek). Właśnie od nazwiska słynnego kartografa z Rostocku pochodzi nazwa naszego pierwszego (próbnego) wina „Lubinus” – bianco i rosso.
Gospodarstwo nr 37, w którym przyjmujemy gości, ma ciekawą historię. Budynek ten był od średniowiecza co najmniej trzykrotnie przebudowywany, jednak nadal stoi na tych samych kamiennych podwalinach. Pierwotnie był ryglowy, jak przystało na Krainę w Kratę. Dokumentuje to XIX-wieczna pocztówka. Potem został obudowany cegłą, ale wewnątrz ścian zachowały się konstrukcje szachulcowe, a pod podłogą kamienny fundament. Tynk i stalowe wzmocnienia stropu pojawiły się dopiero w polskich czasach. Od początku istnienia mieściła się tu zakonna stajnia, zaś obok niewielkiego domu mieszkalnego, który przylega do naszego budynku, stała ogromna stodoła z wozownią oraz murem - uwiecznionym na fotografii konserwatora zabytków. Niestety, z powodu złego stanu technicznego, część zabudowań została rozebrana 30 lat temu. W stajni działała także wędzarnia wędlin i ryb (nasza dzisiejsza łazienka), zaś na strychu gromadzono paszę dla koni. Rodzina ostatniego przedwojennego właściciela, którym był Otto Steckmann, mieszkała tu do 1950 r., mimo, że niemal wszystkich spośród 300 mieszkańców wysiedlono do Niemiec w latach 1945-47. Kilka rodzin zatrzymało i przymusowo zatrudniało radzieckie wojsko, które w pierwszych powojennych latach zarządzało tutejszą mleczarnią (sąsiedni budynek z czerwonej cegły). Po wysiedleniu ostatnich Niemców gospodarstwo kilkukrotnie zmieniało właścicieli. Sprzedaną osobno stajnię, ze względu na położenie tuż przy drodze, przebudowano na wiejski sklep i pocztę, które działały do końca 2021 r. Przed laty, podczas remontu dachu, znaleziono na strychu ukryte kościelne artefakty: cenne kielichy, świeczniki i monstrancję. Skarb oczywiście wrócił do naszego kościoła – dziś pod wezwaniem Św. Bartłomieja.

Podczas rozbiórki jednego z sąsiednich gospodarstw okazało się, że sosnowa stodoła z XIX w. posiada trzy dębowe ściany z dużo wcześniejszych zabudowań – najpewniej z budynku mieszkalnego – i to z 1680 r.! Kupiliśmy cały materiał i postanowiliśmy przenieść te ściany do naszej historycznej budowli. Dziś można tę unikatową konstrukcję sprzed 345 lat podziwiać w naszej stajni urządzonej w stylu winiarni. Pozostałe dębowe ściany odtworzymy na strychu. W łazience zaś umieściliśmy belkę uratowaną z rozbiórki innego (spalonego) domu. Tu możemy dostrzec nazwiska fundatorów i datę otwarcia budynku - 15 czerwca 1850 r.